<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Czarnym piórem napiszę historię, w której na czarnych skrzydłach wzlecę ku przyszłości...</title>
	<atom:link href="http://kuroihane.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://kuroihane.wordpress.com</link>
	<description>Opowiadanka CHE.R.R.Y.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 26 Jan 2011 13:58:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='kuroihane.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://1.gravatar.com/blavatar/9da6e299c228da626bddfaccc7d572ba?s=96&#038;d=http%3A%2F%2Fs2.wp.com%2Fi%2Fbuttonw-com.png</url>
		<title>Czarnym piórem napiszę historię, w której na czarnych skrzydłach wzlecę ku przyszłości...</title>
		<link>http://kuroihane.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://kuroihane.wordpress.com/osd.xml" title="Czarnym piórem napiszę historię, w której na czarnych skrzydłach wzlecę ku przyszłości..." />
	<atom:link rel='hub' href='http://kuroihane.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Shadow of Dream 1/3</title>
		<link>http://kuroihane.wordpress.com/2011/01/18/shadow-of-dream-13/</link>
		<comments>http://kuroihane.wordpress.com/2011/01/18/shadow-of-dream-13/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Jan 2011 23:24:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CHE.R.RY</dc:creator>
				<category><![CDATA[Shadow of Dream]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kuroihane.wordpress.com/?p=61</guid>
		<description><![CDATA[No i jest pierwsza część mojego nowego opka. Najprawdopodobniej części będzie trzy, ale może wyjdzie, że dwie. Więcej na pewno nie, to zapewniam. I co jeszcze&#8230;? Nie mam pojęcia. Może po prostu tyle, że zapraszam do lektury i liczę na Wasze opinie w komentarzach. Nigdy nie pisałam fanficków, więc zarówno głosy na tak, jak i [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kuroihane.wordpress.com&amp;blog=8805155&amp;post=61&amp;subd=kuroihane&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">No i jest pierwsza część mojego nowego opka. Najprawdopodobniej części będzie trzy, ale może wyjdzie, że dwie. Więcej na pewno nie, to zapewniam. I co jeszcze&#8230;? Nie mam pojęcia. Może po prostu tyle, że zapraszam do lektury i liczę na Wasze opinie w komentarzach. Nigdy nie pisałam fanficków, więc zarówno głosy na tak, jak i na nie (poparte odpowiednimi argumentami oczywiście) są u mnie mile widziane ^^</p>
<p style="text-align:center;"><span id="more-61"></span></p>
<h2 style="text-align:center;"><strong>W rolach głównych</strong></h2>
<h3 style="text-align:center;">Miyazaki Mai [Cheri]</h3>
<p><a href="http://img683.imageshack.us/img683/5218/cherix.jpg"><img class="aligncenter" src="http://img683.imageshack.us/img683/5218/cherix.jpg" alt="" width="300" height="300" /></a></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<h3 style="text-align:center;">Nakajima Kento</h3>
<p style="text-align:center;"><a href="http://img443.imageshack.us/img443/7394/kento.jpg"><img class="aligncenter" src="http://img443.imageshack.us/img443/7394/kento.jpg" alt="" width="300" height="300" /></a></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<h2 style="text-align:center;">W pozostałych rolach</h2>
<h3 style="text-align:center;">Yamada Ryousuke</h3>
<h3 style="text-align:center;">Chinen Yuri</h3>
<h3 style="text-align:center;">Nakajima Yuuto</h3>
<h3 style="text-align:center;">Aino Inori</h3>
<h3 style="text-align:center;">Takada Misaki</h3>
<h3 style="text-align:center;"><strong>Sawamura Kaede</strong></h3>
<p style="text-align:center;"><strong><br />
</strong></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<h2 style="text-align:center;">Shadow of Dream [1/3]</h2>
<p style="text-align:justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align:justify;">- Ohayo! – pojedynczy krzyk, stanowczo za głośny, bym mogła go zignorować<br />
- Ohayo! – chórek dziewczęcych głosów, stanowczo zbyt zgrany, bym mogła się mylić w związku z tym, kogo właściwie witały.<br />
- Yo, Miyazaki! – już nie krzyk niby, ale dalej stanowczo za głośny, zwłaszcza że dobiegający z naprawdę bliskiej odległości<br />
- Spadaj, Nakajima – syknęłam standardowo, nie podnosząc nawet głowy, by na niego spojrzeć.<br />
Powinien się już nauczyć, że jestem jedyną dziewczyną w tej klasie, na którą jego urok osobisty totalnie nie działał. A jednak on i tak co dnia uparcie stawał przed moją ławką, chyba licząc na to, że któregoś dnia odpowiem mu „ohayo” jak wszyscy inni. W sumie byłam jedyną osobą, która nawet nie tyle, że go olewała, co raczej okazywała mu jawną wrogość. Cóż, jestem dziwna i nie lubię Johnnysów, nic na to nie poradzę, zły dotyk boli przez całe życie czy jakoś tak, znaczy nie dosłownie, broń Boże. Po prostu mam uraz z dzieciństwa do tej piekielnej agencji i do wszystkich osób z nią związanych. Nakajima nie był wyjątkiem. Jego jedyna zaleta była taka, że jak miałam dobry humor to mogłam się z nim widowiskowo pokłócić, jak miałam zły humor to mogłam wyładować na nim całą złość, bez żadnych wyrzutów sumienia. A kiedy, jak dzisiaj, byłam jeszcze zaspana, to po prostu na niego syczałam, jak on to nazywał. Siedział w ławce za mną, więc w pewien sposób byłam na niego skazana. I na jego fanki, których pomimo tego, że jego zespół wciąż oficjalnie nie zadebiutował, miał stanowczo za dużo. Nawet w starszych klasach, co dla mnie było co najmniej dziwne. No, ale cóż, niektóre dziewczyny wolą młodszych… Zresztą w sumie aż tak bardzo im się nie dziwię, bo chłopak był przystojny. Aż za bardzo, powiedziałabym nawet. A do tego inteligentny i pewny siebie. Ideał po prostu. Dla każdej dziewczyny z wyjątkiem mnie. Właśnie takich typów nie znosiłam najbardziej na świecie. Irytował mnie jego sposób mówienia, jego gesty, jego mimika, jego wszystko. Co prawda nawet przyjemnie było zawiesić na nim oko, kiedy przysypiał czasem na ławce w czasie lekcji, ale to jednak niewystarczająco, bym mogła go polubić. Zwłaszcza że był kim był – Johnnysem. I to takim z krwi i kości, nie jakąś tanią podróbą. Jak wkrótce nie zadebiutuje, to będę mocno zdziwiona, serio. Ale no, cholera, miałam go krytykować, a to wygląda bardziej jak hymn pochwalny. Cóż, to chyba kwestia tego, że mnie denerwuje to, co innym się podoba, więc z wad wychodzą zalety i na odwrót. Pech..<br />
- Ohayo, Cheri-chan – usłyszałam głos Kaede, siedzącej w ławce przede mną.<br />
- Ohayo, Kae-chan – odpowiedziałam z uśmiechem, mimo że wcale nie miałam ochoty na przyjacielskie pogawędki. Ale czasem trzeba zachowywać pozory.<br />
- Jej to potrafisz odpowiedzieć normalnie – mruknął Nakajima, który siedział już w swojej ławce, wyjątkowo szybko, bo zwykle aż do przyjścia nauczyciela, jak narwany dzieciak, kręcił się po całej klasie.<br />
- Zamknij się, Nakajima – syknęłam do niego, po czym zwróciłam się ponownie do Kae. – Co tam, słonko, u ciebie? Jak minął weekend?<br />
- Jak zwykle pracowity. Kręciliśmy jakąś reklamówkę poza miastem i reżyser był strasznie upierdliwy. Mówię ci, totalnie nic mu nie pasowało. Scenę trwającą pół minuty musieliśmy powtarzać chyba z dwadzieścia razy. Porażka, mówię ci – odpowiedziała na wpół załamana, na wpół rozbawiona.<br />
Ja również się roześmiałam. Kaede była modelką i początkującą aktorką. Póki co występowała tylko w reklamówkach, ale wszyscy mieli wobec niej spore wymagania. Po szkole chodziły już nawet plotki o tym, że w przyszłym sezonie ma zagrać w jakiejś dramie. Nie główną rolę co prawda, ale główną poboczną, że tak powiem. A przynajmniej w moich oczach to już było coś.<br />
Chociaż w tej szkole, w Horikoshi Gakuen, gdzie co drugi uczeń był nieletnim piosenkarzem, aktorem lub modelem, to nie oni byli wyjątkowi, a raczej ja byłam ewenementem, który ze światem rozrywki ma wspólnego tyle, co nic. No, chyba że liczyć ojca kompozytora i matkę menedżerkę, którzy to bez pytania zapisali mnie do tej szkoły dla wybranych, choć szczerze mówiąc, wolałabym chodzić do przeciętnego liceum dla dzieci takich jak ja, którzy albo żadnych talentów nie posiadają w nadmiarze, albo po prostu umiejętnie je ukrywają. A wylądowałam tutaj i teraz jedyni znajomi, jakich mam to sławy lub przyszłe sławy, więc gdybym teraz przeniosła się do zwykłej szkoły, to tak czy siak bym się wyróżniała. Z dwojga złego chyba więc wolałam zostać tutaj, gdzie pomimo plączących się pod nogami Johnnysów, atmosfera była w miarę sympatyczna (z naciskiem na „w miarę”), no i poziom nauczania był wysoki i dopasowany do naszych, nie ukrywajmy, sporych możliwości.<br />
- A tobie jak minął weekend, Cheri-chan? – usłyszałam głos Kae, która najprawdopodobniej tylko z grzeczności odwzajemniła pytanie. Bo jeśli chodzi o nasze relacje to była to znajomość na poziomie „siedzimy na lekcjach obok siebie, więc wypada zamienić ze sobą czasem kilka słów”. W zasadzie to z nikim w tej klasie nie łączyły mnie jakieś bliższe relacje. No, ale mnie to pasowało raczej.<br />
- Mnie? Raczej spokojnie. Trochę się uczyłam, w sobotę wyskoczyłam na zakupy, a większość niedzieli przespałam– roześmiałam się, wiedząc, że więcej jej nie trzeba.<br />
- Spać… Jak to ładnie brzmi… Nie pamiętam, kiedy ostatni raz się wyspałam – westchnęła.<br />
Otworzyłam już usta, by jej odpowiedzieć, ale nie zdążyłam, bo do klasy wszedł nauczyciel i Kaede stanowczo zbyt szybko odwróciła się twarzą w stronę tablicy.<br />
- Z ciebie lepsza aktorka niż z niej – zauważył szeptem mój „kolega” z tyłu – Nic dziwnego, że nawet reklamówkę nagrywała tyle czasu.<br />
- Zamknij się, Nakajima – syknęłam po raz kolejny tego dnia, w myślach jednak przyznając mu rację…</p>
<p style="text-align:center;">***</p>
<p style="text-align:justify;">- Ohayo, minna! – pojedynczy krzyk, stanowczo za głośny, na tyle głośny, by zagłuszyć nawet rozbrzmiewający dzwonek na przerwę.<br />
Jak ona mogła być taka głośna? I jak mogła być już tutaj, skoro przed chwilą miała lekcje na drugim końcu szkoły?<br />
- Ohayo! – odpowiedzieli jej wszyscy, może nie tak zgodnym chórkiem, jak odpowiadali niektórym, ale jednak w miarę równo.<br />
Nie podniosłam głowy, którą opierałam o ławkę, z lekka przysypiając. Coś źle się dzisiaj czułam&#8230;<br />
- Yo, Cheri! – usłyszałam nad sobą. – Coś dzisiaj taka nie w humorze? Patrz, jak ładnie słonko świeci, ptaszki śpiewają, trza się cieszyć, a nie… Nie wyspało się dziecko, czy co?<br />
- Spadaj, Inori! – odpowiedziałam z lekka nieprzytomnie. Nie miałam dziś siły na nic, a na pewno nie na to, co ona mogłaby wymyślić.<br />
- O, to nie tylko mnie tak odpowiada! – usłyszałam za sobą zaskoczony głos.<br />
Cholera no, co on tu jeszcze robił? Chory czy co? Zwykle już powinien być gdzieś indziej tą minutę po dzwonku.<br />
- Zamknij się, Nakajima – syknęłam nagle rozbudzona.<br />
Inori się roześmiała.<br />
- Ona też cię kocha, tylko trochę nie w humorze dzisiaj jest – powiedziała do Nakajimy z bananem na pół twarzy. Myślałam, że zabiję…<br />
- Inori! Ciebie też kocham, ale zaraz zrzucę cię z dachu, chcesz? – uśmiechnęłam się jadowicie, patrząc na nią z żądzą mordu w oczach<br />
- Niespecjalnie – odpowiedziała, dalej uśmiechając się jak głupia.<br />
- To przestań wygadywać głupoty – warknęłam, serio byłam dziś nie w humorze. – A w ogóle po co żeś tu przylazła?<br />
- Chciałam spytać, czy przejdziesz się dziś ze mną po południu na miasto, bo mam coś do załatwienia, ale widzę, że chyba nie… &#8211; zawiesiła się, czekając na potwierdzenie lub zaprzeczenie z mojej strony.<br />
- Chyba nie… &#8211; potwierdziłam cicho, ponownie kładąc głowę na ławce. – Kiepsko się dziś czuję.<br />
- A złego ponoć licho nie bierze, co?  &#8211; spytała ironiczne, przykładając mi dłoń do czoła. – Dziewczyno, jesteś cała rozpalona. Co ty w ogóle tutaj robisz? Powinnaś leżeć w łóżku…<br />
- Jak wrócę do domu, to się położę – obiecałam. – A teraz daj mi spokój, dobrze?<br />
- Jesteś pewna, że wytrzymasz w szkole? Może lepiej się zwolnij, co?<br />
- Dam radę, nie przejmuj się – odpowiedziałam cicho, ale pewnie. – Jeszcze nie umieram.<br />
- No, ja myślę, że nie… Ale na pewno wytrzymasz jeszcze tyle? Bo wiesz, i tak muszę się dziś zwolnić wcześniej, to mogłabym cię odprowadzić do domu, żebyś mi nie zemdlała po drodze. Trochę się boję zostawić cię tak samą – w jej głosie słyszałam autentyczną troskę. Jakoś od razu trochę cieplej mi się na serduchu zrobiło.<br />
- Nie bój się, nie jestem dzieckiem, dam sobie radę – zapewniłam ją, uśmiechając się nawet, żeby wyglądało bardziej wiarygodnie.<br />
- Nie jesteś? No, nie wiem. Ale niech ci będzie, dziecinko, nie będę cię już męczyć. Ale jak usłyszę, że przez twoją własną głupotę coś sobie zrobiłaś, to już nigdy cię w takiej sytuacji nie posłucham, zrozumiano?<br />
- Hai, hai, senpai – przytaknęłam oficjalnie.<br />
- No dobra, to ja już lecę – powiedziała, ale nie wyglądała tak, jakby miała zaraz odejść.<br />
- Idź już – pogoniłam ją. W końcu chyba z jakiegoś powodu zwalniała się wcześniej ze szkoły. Nie chciałam, żeby się przeze mnie spóźniła tam, gdzie powinna za chwilę być.<br />
- Już idę, już. Tylko jak już nie będziesz mogła wytrzymać, to niech cię ktoś odprowadzi do domu, ok? Obiecaj – przycisnęła mnie do muru.<br />
- Obiecuję – powiedziałam dla świętego spokoju. – A teraz już idź.<br />
- No to pa – pomachała mi i tym razem naprawdę już sobie poszła.<br />
A właściwie odeszła kawałek, nawet nie wiem, jak dużo, bo nie miałam siły, żeby podnieść głowę i spojrzeć. W każdym bądź razie usłyszałam, jak oświadczała komuś, nawet nie wiem komu, że ma mnie pilnować. Widać, znała mnie jednak wystarczająco dobrze, by wiedzieć, że w takich sprawach nie należy mi ufać.<br />
- Masz mieć na nią oko – tłumaczyła komuś dobitnie. – Jakby mdlała, to ją łap. Jak coś jej się stanie, to tylko tobie osobiście zrobię krzywdę, zrozumiano?</p>
<p style="text-align:center;">***</p>
<p style="text-align:justify;">Przez cały dzień nie ruszyłam się z miejsca. Gdy przyszłam do szkoły czułam się tylko zmęczona, gdy Inori wpadła do mojej klasy na trzeciej przerwie, miałam wrażenie, że chyba będę chora, teraz, na ostatniej już lekcji, wiedziałam, że nie będę, a już jestem chora. Pomimo dość wysokiej temperatury powietrza byłoby mi niesamowicie zimno, więc otulałam się rękami, by chociaż odrobinę się ogrzać. W końcu ktoś się zlitował i przykrył mnie czymś. Nie jestem pewna kto i czym, ale niewiele mnie to wtedy obchodziło. Głowę położyłam na ławce i zamknęłam oczy i w zasadzie tak przetrwałam jakoś kolejne lekcje, nieświadoma tego, co dzieje się wokół mnie. Dopiero pod koniec ostatniej godziny, którą tak nawiasem mieliśmy ze swoim wychowawcą, musiałam się na chwilę ocknąć.<br />
- Jak zapewne niektórzy już wiedzą, za niecały miesiąc odbędzie się w naszej szkole doroczny festiwal piosenki – oznajmił nam tonem oznaczającym „Naprawdę nie wiem, po co to komu” – Zasady znacie z tamtego roku, a jak ktoś czegoś nie pamięta, to regulamin wisi na tablicy ogłoszeń. I tak – każda klasa MUSI wystawić przynajmniej jednego reprezentanta. Oczywiście klasę może reprezentować więcej niż jeden zespół lub solista, ale w żadnym wypadku mniej. I tak – udział może wziąć każdy, bez względu na to, co robi po szkole. Znając życie wezmą udział sami piosenkarze, ale cóż… W każdym bądź razie do końca tygodnia chętni mają mi podać swoje nazwiska, ewentualnie nazwę zespołu oraz tytuły wykonywanych piosenek – zakończył nauczyciel, widocznie zadowolony, że ma to już za sobą. – Zostało nam 10 minut do końca lekcji, więc możecie to teraz przedyskutować.<br />
Po tych słowach po prostu wyszedł z klasy, zostawiając nas samych sobie.<br />
- Bez sensu… &#8211; skomentowała głośno któraś z dziewczyn siedzących z tyłu. – I tak wiadomo, kto wygra. 3d albo 2a, chyba że w pierwszych klasach jest jakaś bardziej utalentowana gwiazdka, o której nie wiemy.<br />
- Taa… Zwłaszcza że skoro zasady są takie jak w tamtym roku, to nie będzie impreza szkolna tylko okazja dla fanów z całego miasta, by zobaczyć swoich idoli – przytaknął jej ktoś inny.<br />
- Jakie to kłopotliwe chodzić do szkoły z gwiazdami… &#8211; westchnęła nasza przewodnicząca, Misaki, co rozpoznałam po głosie.<br />
- Odezwała się ta, co sama jest tylko szarą myszką, której nawet imienia nikt nie pamięta – zakpił któryś z chłopaków.<br />
- Oh, zamknij się, śpiewać nie potrafię przecież – odparowała, po czym zwróciła się do całej klasy – No, dobra, wszystkie gwiazdy muzyki łapki w górę. Musimy wybrać kogoś, kto będzie nas reprezentował i pokona w końcu 3d, bo się panoszą za bardzo. 2a się tak nie rzuca, ale tam nie ma Johnnysów, bez obrazy chłopaki – wtrącenie skierowane było najprawdopodobniej do Nakajimy i Kikuchiego, naszych klasowych Johnnysów.<br />
Odpowiedział jej zgodny pomruk oznaczający, że wszyscy jej słuchają i wszyscy przyznają jej rację.<br />
- Okeey – powiedziała Misaki, przeciągając ten wyraz jak tylko mogła, w międzyczasie przeliczając chyba potencjalnych kandydatów, bo po chwili oznajmiła. – To mamy piątkę rasowych artystów w tym dwóch Johnnysów, dwie dziewczyny z girlsbandów i jedną aktorkę-piosenkarkę. Uboga coś nasza klasa jest, jeśli chodzi o talenty muzyczne – wtrąciła tak od siebie. – Ktoś spoza tej ekipy jest zainteresowany udziałem?<br />
Odpowiedziało jej zgodne milczenie.<br />
- W takim razie tyle na dziś – pani przewodnicząca bardzo poważnie podeszła do problemu &#8211; Przemyślcie to jeszcze na spokojnie i jeśli ktoś się zdecyduje wystąpić niech da mi znać do końca tygodnia, a ja już resztę załatwię. Jeśli nikt się do tej pory nie zgłosi, w piątek wspólnie wybierzemy, kto z pechowej piątki będzie nas reprezentował, nawet jeśli wbrew swojej woli. Wszystko jasne?<br />
- Jak słońce – odpowiedział za wszystkich Nakajima, który wnioskując po głosie nawet na nią nie patrzył, tylko wpatrywał się właśnie w słońce lub co innego za oknem. Po chwili jednak odwrócił się – A jak nie pokonamy 3d to co?<br />
Z ciekawości aż podniosłam głowę, by spojrzeć na to, co działo się w klasie. Byłam chora, ale nie aż tak by przegapić sprzeczkę johnnysa z kimś innym niż ja.<br />
- Wypłaczę się na twoim ramieniu, może być? – odparła zaczepnie dziewczyna.<br />
- Niech ktoś leci do 3d, powiedzieć, że pozwalamy im wygrać bez walki – wyszczerzył się chłopak, chyba tylko po to, żeby rozdrażnić Misaki, bo ani przez moment nikomu chyba nie przyszło do głowy, że mógłby mówić poważnie.<br />
- W takim razie powiem inaczej – wycofała się zgrabnie nasza przewodnicząca. – Jeśli przegramy, będę płakać nad twoim grobem.<br />
- Zabrzmiało jak groźba – Nakajima udał przerażenie.<br />
- Miało tak zabrzmieć – dziewczyna spiorunowała go wzrokiem, lecz nim którekolwiek zdążyło dodać coś więcej, rozbrzmiał dzwonek na przerwę, przerywając im dyskusję.<br />
- No to ja spadam – rzuciła Misaki jako pierwsza, ziejąc szybko swoje rzeczy – Bye bye.<br />
Gdy tylko zamknęły się za nią drzwi, w klasie zrobiło się głośno. Każdy musiał przedyskutować aktualne wydarzenia z przyjacielem lub przynajmniej osobą siedzącą obok. Nawet mnie to niestety nie ominęło, bo Kaede zorientowała się, że już nie umieram (znaczy tak jakby, bo dalej czułam się potwornie, ale już zbierałam w sobie całe pozostałe mi siły, żeby jakoś dojść do domu).<br />
- Słyszałam, że Yamada z 3d dał jej kosza, dlatego teraz jest na nich taka cięta – poinformowała mnie tonem prawdziwej plotary.<br />
- Nie dziwię się jej – przyznałam cicho, mając nadzieję, że nie widać po mnie tego, jak zirytowało mnie samo brzmienie znajomego nazwisko. – Sorry, ale muszę już iść. Ja ne!<br />
Podniosłam się na tyle szybko, na ile pozwalał mi mój stan zdrowia, zrzucając z siebie przy okazji to coś, czym ktoś mnie wcześniej przykrył. Była to koszula od mundurka, któregoś z chłopaków. Nie wnikałam w to czyja. Miałam wrażenie, że nie chcę wiedzieć, a i domyślałam się, że właściciel powinien ją tam znaleźć. Wychodząc z klasy, ubrałam na rozpaloną twarz zwykłą maskę półuśmiechu, starając się iść przy tym pewnie, tak by nikt nawet nie podejrzewał, że coś jest ze mną nie tak. Niestety… Dziś definitywnie miałam zły dzień.<br />
- Miyazaki-san! Ohayo! – usłyszałam za sobą nieznośnie znajomy głos.<br />
Najchętniej bym go teraz olala albo warknęła na niego tak samo, jak zawsze robię to, gdy mam do czynienia z Nakajimą. Ale w tym wypadku to by nie przeszło. Nigdy nie zaczęłam z nim otwartej wojny i wcale nie chciałam zaczynać jej teraz. W końcu oboje mieliśmy świadomość tego, że nieszczera uprzejmość potrafi być czasem gorsza niż wyzwiska.<br />
- Ohayo, senpai! – odwracając się w jego, a właściwie ich kierunku, bo razem z nim przyszła dwójka jego przyjaciół, uniosłam kąciki ust w delikatnym uśmiechu, siląc się przy tym na w miarę przyjazny, ale jednak trochę wyzywający ton. – Genki desu ka?<br />
- Genki genki – odpowiedział mi jeden z pozostałych chłopaków, najmniejszy i najmłodszy, w sumie niewiele starszy ode mnie, a rocznikowo klasę wyżej, jawna niesprawiedliwość.<br />
Ale przyznaję szczerze, że on przynajmniej potrafił wzbudzić we mnie jakieś pozytywne uczucia, kiedy się do mnie tak przyjaźnie i jestem prawie pewna, że szczerze, uśmiechał. Tylko jak się nazywał? Chinen chyba, jakoś tak…<br />
- A co z tobą, Miyazaki-san? – zapytał mnie z autentyczną troską. – Dobrze się czujesz?<br />
- Daijoubu – zapewniłam, uśmiechając się szerzej. – Nic mi nie jest. Ale dziękuję za troskę.<br />
Skinęłam trochę teatralnie, by dodatkowo pokazać swoją wdzięczność. Jego bym mogła nawet polubić pewnie. Gdyby zadawał się z kimś innym, a nie…<br />
- Wybierasz się na tegoroczny festiwal? – spytał ten, który dla dobra ogółu, albo przynajmniej mojego i swojego, powinien raczej milczeć.<br />
- Nie sądzę. Nie przepadam za tego typu imprezami – odpowiedziałam trochę obojętnie, trochę sceptycznie. – A co, bierzecie udział?<br />
- Prawdopodobnie – odpowiedział dyplomatycznie trzeci z chłopaków, którego nazwisko akurat pamiętałam, bo brzmiało tak samo, jak kolegi z ławki za mną – Nakajima.<br />
- Myślicie, że wygracie? – spytałam podchwytliwie.<br />
- Jeśli tylko będziesz nam kibicować – uśmiechnął się do mnie pięknie ten, którego uśmiech już od dawna mnie nie czarował.<br />
- Czemu tak mówisz, Yamada-senpai? – podpuszczałam go &#8211;  Macie mnóstwo innych fanek, ja nie jestem wam potrzebna. Zresztą przecież sam wiesz, jestem jak czarny kot, przynoszę pecha Johnnysom. Jeśli przyjdę na festiwal, na pewno przegracie.<br />
- W takim razie załóżmy się – zaproponował Yamada z wyzywającym uśmiechem, za który każda fanka dałaby się pokroić.<br />
Cholera, wiedział, jak mnie podejść. Wie, że nie odrzucę wyzwania, za bardzo kocham zakłady. Ale wiedział też jedno, nigdy nie zakładałam się o nic, jeśli nie byłam pewna zwycięstwa. Co więc chciał stracić?<br />
- W porządku, przyjdę na festiwal &#8211; zgodziłam się. – Jeśli wygracie festiwal, wygracie również zakład. Jeśli przegracie, zwycięstwo jest moje. O co gramy?<br />
- Może po prostu o rację? – zaproponował nieśmiało Nakajima.<br />
Pokręciłam głową. Ja nigdy nie grałam o nic.<br />
- Przegrany spełni jedno życzenie wygranego, może być? – uciął Yamada z taką miną, jakby już go znudziła cała ta sytuacja.<br />
- Niech będzie – zgodziłam się przede wszystkim dlatego, że nic lepszego nie przychodziło mi wtedy do głowy. – A teraz wybaczcie, spieszę się.<br />
Skinęłam im głową na pożegnanie i ruszyłam korytarzem w stronę wyjścia, mając nadzieję, że nie przyjdzie im do głowy, żeby mnie zatrzymywać. Cała ta mieszanka uczuć, które kłębiły się we mnie podczas rozmowy z chłopakami, chyba częściowo wypchnęła z mojego organizmu chorobę, bo czułam się teraz znacznie lepiej niż na lekcjach. Nie miałam pojęcia, czy z medycznego punktu widzenia, coś takiego jest w ogóle możliwe, raczej nie. Ale coś mi pomogło chyba, mimo wszystko. To dobrze, może przynajmniej uda mi się dojść do domu, zanim znowu mnie rozłoży. Z tą myślą przyspieszyłam i zahaczając po drodze o szatnię, szybko wyszłam z budynku. Coś jednak, nie jestem pewna co, świeże powietrze, które powinno mi raczej pomóc czy może nagła zmiana tempa, a może po prostu to, że targające mną przed momentem emocje zdążyły już prawie całkowicie zniknąć… W każdym bądź razie nagle znów poczułam się osłabiona, zrobiło mi się gorąco, a za chwilę zimno. Odruchowo dotknęłam ręką czoła. Byłam rozpalona… Powinnam teraz leżeć w łóżku… Wpierw musiałam jednak do niego dojść. Zacisnęłam zęby i pomimo  nachodzących mnie co chwilę fali słabości uparcie szłam dalej. Przeszłam przez szkolną bramę, przeszłam kawałek ulicą…<br />
I wtedy nagle obraz przed oczami mi się rozmazał, poczułam jak tracę równowagę, spadam… I spadłabym pewnie na twardy chodnik, pod nogi uczniów, którzy opuścili szkołę nawet po mnie, spadłabym, gdyby nie to, że w ostatniej chwili ktoś mnie złapał. Uczucie spadania zastąpiło przyjemne uczucie unoszenia się do góry na czyichś rękach.<br />
- A jednak miała rację, że trzeba cię pilnować, bo sama zrobisz sobie krzywdę – usłyszałam nieznośnie znajomy głos.<br />
Chciałam się skrzywić, ale chyba mi nie poszło.<br />
- Puść mnie, Nakajima – próbowałam syknąć, ale wyszedł bardziej szept.<br />
- Gdzie mieszkasz? – zignorował mnie.<br />
- Puść mnie – spróbowałam jeszcze raz, jednak dalej trzymał mnie mocno.<br />
- Gdzie mieszkasz? – powtórzył niecierpliwie.<br />
Daleko… Wiedziałam, że sama tam teraz nie dojdę. Poddałam się więc i podałam adres. Przez chwilę nie mówiłam nic, on też się nie odzywał. Zbierałam siły, by jak najszybciej móc stanąć na własnych nogach. Te jednak nie przychodziły, zamiast tego czułam się raczej coraz słabsza, coraz bardziej zmęczona. Byliśmy gdzieś w połowie drogi, gdy nie mogłam już dłużej wytrzymać. Pomimo tego, że chciałam mieć oczy otwarte dopóki nie pozbędę się johnnysa, moje ciało odmawiało posłuszeństwa. Szczerze mówiąc, nawet nie zauważyłam, kiedy konkretnie opadłam w całkowitą ciemność…</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/kuroihane.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/kuroihane.wordpress.com/61/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/kuroihane.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/kuroihane.wordpress.com/61/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/kuroihane.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/kuroihane.wordpress.com/61/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/kuroihane.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/kuroihane.wordpress.com/61/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/kuroihane.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/kuroihane.wordpress.com/61/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/kuroihane.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/kuroihane.wordpress.com/61/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/kuroihane.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/kuroihane.wordpress.com/61/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=kuroihane.wordpress.com&amp;blog=8805155&amp;post=61&amp;subd=kuroihane&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kuroihane.wordpress.com/2011/01/18/shadow-of-dream-13/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/a66649ba7f1f36343bcd40bba890e6e5?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">CHE.R.RY</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img683.imageshack.us/img683/5218/cherix.jpg" medium="image" />

		<media:content url="http://img443.imageshack.us/img443/7394/kento.jpg" medium="image" />
	</item>
	</channel>
</rss>
